Ratunku, jestem bibliotekarką, a moja wnuczka nie chce czytać!

Nie sądziłam, że kiedyś to napiszę. Ja – bibliotekarka z powołania, miłośniczka książek, która przez lata z dumą przekonywała, że wystarczy odpowiednia lektura, by zapalić czytelniczą iskrę w każdym dziecku – dziś stoję bezradnie przed własną wnuczką, która z chłodną stanowczością oświadcza: „Babciu, ja nie lubię czytać.”

To brzmi niemal jak zdrada. To jakby dziecko cukiernika oznajmiło, że nienawidzi czekolady. A jednak – rzeczywistość jest bezlitosna. Wnuczka woli TikToka od Tuwima, animacje od baśni Andersena i memy od lektur szkolnych. A moje próby zaintrygowania ją klasyką spotykają się z taką miną, jakbym proponowała surowy brokuł na deser.

Przyznaję – miałam momenty zwątpienia. Zaczęłam nawet przemykać się po bibliotece z pewną dozą wstydu, jakby czytelnicze niepowodzenie na własnym podwórku podważało mój zawodowy autorytet. „Co ze mnie za bibliotekarka,” myślałam, „skoro nie potrafię rozkochać we frazie nawet własnej wnuczki?”

Ale potem – jak to często bywa – przyszła refleksja. Może nie chodzi o to, że nie chce czytać. Może po prostu jeszcze nie znalazła swojej książki? Może, zanim zaczniemy narzekać na „dzisiejszą młodzież”, warto posłuchać, co ją interesuje?

Zaczęłam pytać. Rozmawiać. Zamiast wciskać jej „Anię z Zielonego Wzgórza” (choć kocham Anię całym sercem!), dałam jej mangę, bo lubi rysować. Później – książkę o kosmosie, bo marzy, by zostać astronautką. Wreszcie – powieść graficzną o przyjaźni i poczuciu własnej wartości. I wiecie co? Czyta. Może nie po cichu z nosem w książce przy lampce nocnej, ale czyta. Po swojemu.

Bo nie każda droga do książki wygląda tak samo. I to jest lekcja, którą musiałam odrobić – ja, bibliotekarka z trzydziestoletnim stażem. Dziś wiem, że nie warto walczyć z oporem dziecka, warto szukać z nim wspólnego języka. Może zamiast bronić książek jak fortecy, powinniśmy je… otworzyć szerzej?

To bardzo częsta sytuacja – wiele dzieci wybiera gry zamiast książek, ponieważ gry oferują natychmiastową gratyfikację, emocje i interaktywność, których brakuje w tradycyjnym czytaniu. Ale to nie znaczy, że książki muszą przegrać. Kluczem jest dopasowanie treści do zainteresowań dziecka i połączenie czytania z przyjemnością, nie obowiązkiem.

Oto kilka strategii, które mogą pomóc:

  • Książki z elementami gier, np. paragrafowe, gdzie dziecko decyduje o przebiegu fabuły.
  • Komiksy i mangi, które łączą narrację z obrazem – często są atrakcyjne dla graczy.
  • Czytanie wspólne, głośno lub na zmianę – dzieci często lubią kontakt i rozmowę o fabule.
  • Audiobooki, które mogą być świetnym pomostem między grą a słowem pisanym.
  • Łączenie świata gier z książkami – np. książki inspirowane Minecraftem, Fortnite, czy fabularne uniwersa znane z gier (Pokémon, Assassin’s Creed).

Więc jeśli Twoje dziecko, wnuk czy prawnuczka mówi: „Nie lubię czytać” – nie panikuj. Zadaj pytanie: „A o czym chciałbyś przeczytać?” A potem bądź cierpliwy. I miej wiarę. Bo książka zawsze znajdzie drogę – nawet do najbardziej zbuntowanego serca.

Authors:
Beata Wójcik
Affiliation:
Biblioteka Pedagogiczna w Radomiu Filia w Szydłowcu

Edition:
Horyzonty Biblioteki Nr 2/2025

Cookies and privacy policy

The website uses cookies (so-called "cookies") for the purposes necessary for the proper operation of the site, customization of the site to individual user preferences and statistics. Disabling the storage of cookies is possible in the settings of each web browser, so that no information will be collected. If you do not agree to save information in cookies, you should leave the site.

Select the cookies you accept:
Return